maja 13, 2018

Relacja z Wrocławskiego Spotkania Blogerek

Relacja z Wrocławskiego Spotkania Blogerek
10. maja roku Pańskiego Dwutysięcznego Osiemnastego ( czyli ogólnie parę dni temu)  miałam ogromną przyjemność wziąć udział w ( moim pierwszym ) Wrocławskim Spotkaniu Blogerek. Jeśli interesuje Cię co zobaczyłam i czego na nim się dowiedziałam to zapraszam Cię do przeczytania dzisiejszego wpisu :)



Jako że nie mieszkam we Wrocławiu, czekała mnie poranna podróż z moją dzidzią autobusem :) J. był grzeczny, zaczepiał ludzi, a na miejscu pomogła nam chrzestna, która przeprowadziła młodego po wszelkich zakamarkach Wrocławia. ( Swoją drogą Wrocław jest świetnie dostosowany do osób niepełnosprawnych i opiekunów z dziećmi w wózkach ) .  Ja mogłam wygodnie usiąść na krzesełku, poznawać dziewczyny, chłonąć wiedzę i rozkoszować się pysznymi smakołykami przygotowanymi przez restaurację Novocaina.

Organizacją  spotkania zajęły się świetnie, przedsiębiorcze kobiety emanujące pozytywną energią - Karolina - OdNova Blog i Elwira znana także jako Zabiegana Mama .


Dziewczyny zadbały o doborowe towarzystwo. Mimo tego, że nikogo wcześniej nie znałam, czułam się rozmawiając z każda blogerką, jakbyśmy się przyjaźniły przynajmniej kilka lat :) Zero spiny, ale za to dużo bezpośredniości, luzu w kontakcie z drugim człowiekiem i uśmiechu :) . 

Poznałam ciekawe i piękne osobistości, a wśród nich :

- Izę - Sukces rodzi się z serca ;

- Anię - Serce do garów i Prawie Idealni  ;

- Magdę - Zbieraj się ;

- Agnieszkę - Gugusiowo 

- Paulinę - Wenus z Marsa  .


Spotkanie się troszeczkę opóźniło przez awarię prądu, ale dla nas to była znakomita okazja do wymiany zdań i skosztowania aromatycznej kawy. Zachwycałam się również wystrojem wnętrza restauracji Novocaina, bo był bardzo klimatyczny i jazzowy. (Swoją drogą chętnie zagrałabym tam swój koncert 🎷) .


Po plotach i wymienieniu doświadczenia przyszedł czas na powitanie nas przez organizatorki i właścicielkę restauracji.


Po przywitaniu przyszła kolej na prezentację bardzo designerskich, oryginalnych i dobrych jakościowo wózków z 3 kiwi . Panowie bardzo rzeczowo omawiali każdy model wózka, producenta i użytkowość produktu. Wiem, że wiele z Was patrzy ( i słusznie ) na wózki pod kątem praktyczności i ergonomiki składania, ale mnie oprócz tych dwóch rzeczy urzekł wygląd wózków... a szczególnie jednego z nich 💜
Te tukany są czaderskie!!! A wózek to bugaboo w edycji limitowanej stworzony z 92 butelek pet! :) Cóż za recykling :) 



Ale jeszcze jeden wózek skradł moje serce... 



Przyznacie, że do twarzy mi z gondolą? Poleciałam na 500 + ! A co! 

(Ciekawostka - Wiecie, że w Nysie gmina daje drugie 500 + ? :D )

Dodam tylko, że był to najwygodniejszy wózek, jaki dany mi było pchać :) 

 (Zobaczcie więcej tutaj. )




Na spotkaniu poznałam wiele inspirujących kobiet! Pracowitych, przedsiębiorczych i pomysłowych! Jedną z nich jest Wenus z Marsa, która przyszła ze swoją trzy tygodniową córcią i karmiła ją piersią. :)) Dla mnie to najsłodszy widok na świecie! 💜💜💜💜💜 :) 



Po wózkowym spacerku odbyła się prelekcja zorganizowana przez charyzmatyczną Justynę Sochacką z neo24. Dowiedziałam się na niej wielu ważnych i interesujących rzeczy, które są potrzebne w życiu blogera. Myślę, że był to bardzo pouczający wykład -  jak widać, nawet robiłam notatki :D . 




Po prelekcji skosztowałyśmy przepysznych dań z nowo powstającego menu restauracji Novocaina. Więc jeżeli będziecie we Wrocławiu i będziecie szukali miejsca, gdzie moglibyście zjeść obiad najpyszniejszy na świecie to zachodźcie na Rynek 13 do Novocainy. :) 



Na końcu naszego spotkania  odbyła się prezentacja dwóch marek. Pierwsza to czeska firma AGD ETA , produkująca między innymi blendery kielichowe, bez których nie wyobrażam sobie kuchni. Ugotowanie szybkiej zupki dla malucha, zrobienie koktajlu czy nawet lodów zajmuje teraz kilka sekund i jest bardzo wygodne. Zobacz, gdzie można kupić blender najtaniej.  

Ja przyznaję, że jestem czechofilką, a gdy jeszcze do czeskiej produkcji dochodzi design to jestem już cała szczęśliwa :)   

(Mam nadzieję, że dzięki urządzeniom od ety uda mi się kiedyś zrobić knedliki :D ) 

Oprócz Ety miałam okazję poznać markę sprzedającą mądre, dostosowane do wieku dziecka dobrezabawki.com . Filozofia firmy i ich urzekające produkty sprawiły, że wpadłam jak śliwka w kompot i zakochałam się po uszy! :D Chciałabym pracować w takim sklepie i mieć okazję się tymi wspaniałościami pobawić 😂( tylko nie mówcie nikomu).



Podsumowując IV Spotkania Wrocławskich Blogerek, było przesympatycznie. Nauczyłam się wielu nowych rzeczy, poznałam wiele ciekawych kobiet, a przede wszystkim dostałam zastrzyku energii, żeby dalej działać, pisać, tworzyć. Głowa pootwierała się na nowe możliwości! 

Piękną fotorelację zrobił Rafał Ryziński znany także jako fotogru.


A po spotkaniu biegłam stęskniona do swojego J. Był jeszcze czas na Wrocławskie przyjacielskie spotkania, które skończyły się sprintem z wózkiem na busa ( czy to się nazywa BuggyGym ? ) 

Czyli jednak uprawiam jakiś sport! 

Dzięki Wam wszystkim za spotkanie, nie mogę doczekać się kolejnego!

A czy Wy byłyście kiedyś na podobnym? 

kwietnia 12, 2018

Kiedy należy odciąć pępowinę? Tego położna Ci nie powie !

18
Kiedy należy odciąć pępowinę? Tego położna Ci nie powie !


Jakiś czas temu krążyło po facebooku zdjęcie z porodu, do którego umieszczony był opis, opowiadający o tym, iż w Polsce zbyt szybko odpępnia się dzieci i może być to przyczyną wielu chorób. Opis zawierał również teorię spiskową mówiącą o tym, że szpital łożyska kradnie i sprzedaje firmom farmaceutycznym... 😀

Mam nadzieję, że w to nie uwierzyliście, a jeżeli tak, to poczytajcie na blogu Matka Prawnik :)  co się dzieje z łożyskiem w szpitalu.

Co do odcinania pępowiny - na kartach historii medycyny - teoria o odpępnianiu zmieniała się. Kiedyś akuszerki nie odcinały pępowiny, aż do urodzenia przez matkę łożyska. Początek rutynowego podwiązywania i przecinania pępowiny datuje się na XVII w. n. e.



"Inną rzeczą bardzo szkodliwą dla dziecka, jest podwiązywanie i przecinanie pępowiny zbyt wcześnie, ona zawsze powinna być pozostawiona przywarta do dziecka, aby nie tylko wielokrotnie, ale do wszystkich organów krew dopłynęła zanim krążenie ustanie. W przeciwnym razie dziecko będzie znacznie słabsze niż być powinno, część jego krwi pozostanie w łożysku, a należy ona do dziecka".
lek. Erasmus Darwin
1801 rok

I po przeczytaniu takich informacji myślimy sobie: Ciekawe, kiedy mnie odpępnili? Ciekawe czy moje dziecko nie miało za szybko przeciętej pępowiny?


I tak sobie dumamy, myślimy... i nie zauważamy, że to my - matki - nie chcemy odpępniać swoich dzieci.


Zaczyna się od tego, że nie chcemy zostawić dziecka samego z tatą ,, bo sobie nie poradzi".

Idziemy do pracy, ale nie możemy przestać myśleć, że nasze dziecko spędza czas z nianią. I lubi nianię!

Jesteśmy zdenerwowane, smutne i złe, kiedy okazuje się, że dziecko woli zasypiać w ramionach innego z domowników niż w naszych....

Nie uczymy dziecka samodzielności, bo przecież my to wszystko szybciej zrobimy! Szybciej je nakarmimy, szybciej je ubierzemy, szybciej posprzątamy.

Na placu zabaw jesteśmy matkami - helikopter. Nie ustępujemy dziecka na krok.

Denerwujemy się, kiedy nasze dziecko w przedszkolu znalazło sobie kolegę/ koleżankę , który nam nie odpowiada i chcemy rozbić ten związek. Już w tak młodym wieku mamy ochotę wpływać na to, z kim zadaje się nasze dziecko i odpowiednio dobierać mu znajomych.

Wraz z pójściem do szkoły przez dziecko nasz strach i lęk rosną. Dobieramy szkołę i zajęcia poza lekcyjne tak, żeby nasze dziecko w maksymalnym stopniu rozwinęło się we wszystkich dziecinach - muzycznych, sportowych, językowych i naukowych.

Słyszymy swoje dzieci, ale ich nie słuchamy. Kiedy mówią ,, Mamo, ja nie chcę tego robić, męczę się przy tym", my mówimy ,, Ale kochanie, chcesz" ! Chcemy się stać alter - ego brzdąca i być jego sumieniem i myślą. Na każdą próbę buntu się obrażamy.

Inne dzieci jadą na pierwszy obóz., ale my nie puszczamy tam swojego dziecka. ,,Przecież jest jeszcze takie małe. Na pewno sobie nie poradzi" - bez nas - dodajemy.

Pakujemy plecak dziecka do końca podstawówki. Sprawdzamy skrupulatnie każdy zeszyt i przepytujemy ze wszystkich lekcji. Nie mamy życia prywatnego, bo życie dzieci jest naszym życiem.


Gdy latorośl ma już 12 lat puszczamy ją samą na plac zabaw. Oczywiście pod czujną ochroną kontroli rodzicielskiej, stojącej w oknie i nie ruszającej się na krok.

Odwozimy wciąż i odbieramy dziecko ze szkoły, bo samo sobie nie poradzi jadąc komunikacją miejską. Może i by sobie poradziło, ale przecież tyle złych rzeczy może się stać, że aż strach myśleć!

Nasz nastolatek zaczyna się buntować, nie chce naszej stałej kontroli, więc i my czujemy się nieswojo. Przecież zawsze miałyśmy wszystko pod kontrolą - zachowanie dziecka, znajomych, lekcję i czas wolny. Zaczynamy płakać i szantażować nastolatka, żeby znów był nam posłuszny i potulny. On z tych opiekuńczych ramion chce się uwolnić, ale Ty go doganiasz i próbujesz siłą przytrzymać.

Pierwsza miłość  dziecka. Oczywiście nam się nie podoba. Nie podoba nam się, że młodzi się spotykają, że nie wiadomo jak i gdzie spędzają czas. Zaczynamy szantażować nastolatka, grozimy mu czym możemy. Wchodzimy co pięć minut do jego pokoju, żeby mieć ,, pełną kontrolę nad jego zachowaniem".

Przychodzi do wyboru liceum. Oczywiście my - matki  to robimy. Wybieramy szkołę i profil na jaki pójdzie nasze dziecko, bo przecież ono samodzielnie nie myśli, a my jedyną osobą na świecie, która chce dobrze dla niego. Przecież jesteśmy starsze, doświadczone życiowo i na pewno wspaniale życzymy swoim dzieciom.

W szkole średniej oddalamy się od dzieci, jest nam coraz smutniej i gorzej, że nasz wyrostek bądź podlotka chodzą własnymi ścieżkami, spotykają się z ludźmi, których nie lubimy i nie chcą z nami jechać na sobotnią wycieczkę w tatry. Dlatego też przelewamy na nasze młode lęki. ,,Nie wspinaj się na tych skałkach! Zabijesz się!" powtarzamy jak mantrę, mając nadzieję, że młody dorosły posłucha nas niczym pięciolatek.

Po maturze wybieramy małolatom studia. Kierunek, specjalność, uczelnię i miasto. Nie dochodzi do nas myśl, że naszej córce, która chce być kosmetologiem nie potrzebna budowa maszyn, a naszemu synowi, który chciałby się zająć mechaniką, filologia angielska. Wiercimy dziurę w brzuchu, szantażujemy, błagamy, w końcu zapisujemy dzieci na nasze wymarzone studia i płacimy za egzamin.

Udało się! Wszystko poszło po naszej myśli!

Zajęte obowiązkami skupiania się na doli naszych dzieci, nie nauczyłyśmy ich doładowywać sobie telefonów, robić przelewów a także nie zapłaciłyśmy za prawo jazdy, no bo ,, przecież się nie nadaje na kierowcę. Rozbije się i zginie!". Dlatego wozimy nasze dorosłe pociechy na pociąg, odbieramy z autobusów, robimy za nich przelewy i płacimy za nich rachunki.

Pierwsze dni na studiach - robimy swoim dzieciom wyprawkę jak na Syberię. Pakujemy im majtki, skarpetki, biustonosze i podpaski, bo przecież  córka nigdy się samodzielnie nigdzie nie pakowała, a syn zapomniałby połowy rzeczy.

Dbamy o prowiant na stancji, żeby dzieci nie chodziły głodne. Cały weekend gotujemy, a potem wsadzasz ugotowane i obrane ziemniaczki do pojemnika, startą surówkę i  kawałek schabu. Każde danie w osobnym pojemniczku. Każdy pojemniczek na jeden, ciężki dzień studenckiego losu.

W weekend, kiedy inni studenci szaleją, wymagamy, żeby nasze ukochane, najwspanialsze dziec wróciły do domu. Kiedy po jakimś czasie nie przyjeżdżają na weekend wylewamy może łez, nie mogąc pogodzić się z tym, że młodzież ma już swoje życie.

Pierzemy ubrania, kiedy młodzi przyjadą ze studiów, no bo obsługa pralki jest arcytrudna i naszym pociechom mogłoby się pomylić wrzucanie białych rzeczy z czarnymi, a pojemnik na proszek z pojemnikiem do płukania. Więc do 30 - stki pierzemy majteczki córusi i skarpeteczki synka.

Na studiach nasza córka poznaje faceta. Myślimy - dobrze, że sobie kogoś znalazła - ale też nie jest to najlepsza partia jaka mogła by być. Nie dopuszczamy takiej myśli, że nasza córeczka może z kimś współżyć, dlatego gdy przyjadą, zawsze ścielimy im w osobnych pokojach.

Po studiach sprowadzamy córkę do siebie, będzie jej łatwiej żyć. Znajdujemy jej pracę, ale nadal ja utrzymujemy, a ona zarobione pieniądze niech oszczędza. Nadal jej gotujemy, sprzątamy i robimy kanapki. Tym razem nie do szkoły, a do pracy.

Przychodzi do organizacji wesela. My - matki i ojcowie- chcemy wszystko załatwić. Mieć wpływ na atrakcje weselne, muzykę i listę gości. Dlatego też sporo wydajemy na to kasy, żeby ciocia Gienia z lubelskiego się nie pogniewała na nas, że jej nie zaprosiliśmy.

Po ślubie mieszkamy blisko siebie. Z córeczką jesteśmy jak najlepsze przyjaciółki. Wyskakujemy razem na kawę, na ploty. Okazuje się, że ten mąż córki to niezły agent... przychodzi zmęczony z pracy - pewnie ją zdradza. Potrafimy z córką przegadać cały dzień na telefonie i okazuje się po jakimś czasie, że nasze dziecko nie ma o czym gadać ze swoim mężem, bo my jesteśmy powierniczkami sekretów córki.

W ich małżeństwie dzieje się coraz gorzej, dochodzi do separacji, a potem do rozwodu. Może tak miało być? Córka przeprowadza się do nas, bo nie potrafi sobie poradzić psychicznie. Znów jest jak dawniej. A my.... My zaczynamy jej szukać nowego faceta.



To w takim razie - kiedy najlepiej odciąć pępowinę?😂😂😂  


Spodobał Ci się wpis - udostępnij :)

Dzięki, że mogę na Ciebie liczyć :)



Źródło :

http://www.rodzicpoludzku.pl/Wiedza-o-porodzie/Odciecie-pepowiny-kiedy-i-w-jaki-sposob.html


marca 27, 2018

Baby blues, depresja poporodowa i śpiew? Wpis współtworzony

25
Baby blues, depresja poporodowa i śpiew? Wpis współtworzony




Dzisiejszy post powstał przy współpracy z Anią Humeniuk. Link do jej bloga :) O tutaj 


Moment pojawienia się na świecie dziecka jest zawsze NOWYM etapem. Wymaga cierpliwości, przejścia pewnych przemian, nauki poruszania się w nowej rzeczywistości i zawiązania mocnej, zdrowej więzi z malutkim człowiekiem. Często zanim mama nadąży ciałem i psychiką za nagłym przewrotem, przechodzi drogę wzlotów i upadków, czasem trudną i wymagającą fachowego wsparcia.

Depresja Poporodowa


Depresja poporodowa jest zaburzeniem nastroju, występującym w okresie poporodowym, które poprzez gamę różnych objawów może znacznie utrudniać świeżej mamie codzienne funkcjonowanie, a nawet relację ze swoim dzieckiem.

Badania wskazują na to, że może dotykać ona od dziesięciu do piętnastu na sto kobiet po porodzie.

Czym różni się od Baby bluesa?


Przy „Baby blues'ie” możemy mówić bardziej o trudnościach niż o zaburzeniu. Jest powszechnym stanem przygnębienia, wyczerpania spowodowanym nagłymi zmianami hormonalnymi oraz wysiłkiem związanym z porodem. Trwa zazwyczaj od kilku do kilkunastu dni i nie wymaga leczenia. Odpowiednie wsparcie, zaspokojenie podstawowych potrzeb matki oraz oswojenie się z sytuacją zazwyczaj wystarczy, by uporać z podłym nastrojem.

Z depresją sprawa wygląda poważniej, gdyż może pojawić się nawet kilka miesięcy po porodzie i trwać niekiedy nawet przez rok. Objawy są bardziej intensywne i obejmują nie tylko sferę emocji ale także somatyczną, motywacyjną oraz poznawczą. Oznacza to, że mama, oprócz tego, że chodzi rozdrażniona, może doświadczać zaburzeń snu, apetytu, braku energii, spowolnienia psychoruchowego lub odwrotnie – trudnego do opanowania pobudzenia. Znikają zainteresowania, także w sferze seksualnej, a to co zawsze było jej pasją, teraz nie ma większego znaczenia. Mama może odczuwać lęk, mieć poczucie beznadziei, braku własnej wartości lub niekompetencji, jeśli chodzi o pełnienie roli matki, zupełnie nieobiektywnie idealizując zdolności innych. Problemy mogą pojawić się także na polu podejmowania decyzji, koncentracji oraz motywacji do zajęcia się dzieckiem. Kobieta doświadczająca depresji często unika relacji, wychodzenia z domu, wykonywania swoich obowiązków. Oczywiście sprawą indywidualną jest, ile z tych objawów, i z jakim natężeniem wystąpi u konkretnej mamy.

Typowa depresja poporodowa wymaga leczenia, gdyż w różnym stopniu upośledza codzienne życie, a także może odcisnąć piętno na relacji z dzieckiem oraz z najbliższymi. Można skorzystać z psychoterapii, konultacji z lekarzem psychiatrą oraz farmakologii. W trudniejszych przypadkach konieczna jest hosptalizacja. Dobrze spisują się także grupy wsparcia, gdzie kobieta ma szansę zobaczyć, że nie jest osamotniona w przeżywanych problemach i wcale nie skreślają one jej pozycji dobrej mamy.

Dlaczego występuje?


Zastanawiając się nad przyczynami wystąpienia depresji poporodowej, naukowcy dużą wagę przykładają do zmian hormonalnych, które zachodzą podczas ciąży oraz porodu. Jednak wystąpienie depresji (tak jak wielu poważnych schorzeń) jest mieszanka różnych czynników. Są to między innymi indywidualne predyspozycje do wystąpienia depresji czy zaburzeń nerwowych, które mama mogła odziedziczyć. Stres związany z ciążą i porodem może wtedy spowodować wystąpienie reakcji w formie zaburzeń depresyjnych. Ważne są także czynniki środowiskowe, czyli wszystko to, co dzieje się w otoczeniu świeżej mamy – czy otrzymuje wystarczające wsparcie i pomoc od bliskich osób, jak bardzo jest obyta z rolą mamy i czy jest umiejętnie do niej wdrażana, czy urodzenie dziecka jest związane z pozytywnymi reakcjami, czy zwiastuje problemy, czy występuje zagrożenie zdrowia lub życia dziecka i wiele innych. 

Śpiew na depresję?


Uważa się, że wczesne zdiagnozowanie i leczeni depresji poporodowej ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia negatywnych skutków dla matki i dziecka.


Śpiew może pomóc mamom doświadczającym depresji poporodowej w szybszym powrocie do zdrowia psychicznego – wykazuje badanie opublikowane w British Journal of Psychiatry.

Wcześniejsze badania wykazały, że śpiewanie może poprawić zdrowie psychiczne osób starszych i osób z demencją, ale jest to pierwsze  badanie na grupie kontrolnej badającej wpływ śpiewu na depresję poporodową. 

Naukowcy odkryli, że kobiety, które uczestniczyły w śpiewaczych spotkaniach grupowych doświadczyły znacznie szybszej poprawy swojego samopoczucie niż te kobiety, które nie śpiewały.

Naukowcy obserwowali 134 matki z objawami depresji poporodowej w ciągu pierwszych 40 tygodni macierzyństwa.

Podczas badania kobiety zostały podzielone na trzy grupy kontrolne:

1. Pierwsza grupa uczestniczyła w grupowych zajęciach wokalnych


2. Druga grupa uczestniczyła w kreatywnych zajęciach dla mam

3. Trzecia grupa otrzymała tradycyjną opiekę psychologiczno - psychiatryczną, która obejmowała wsparcie dla rodziny, terapię farmakologiczną i opiekę psychoterapeutyczną.


Podczas warsztatów śpiewania mamy wraz z dziećmi uczyły się kołysanek i piosenek etnicznych z  całego świata oraz wspólnie tworzyły nowe piosenki o macierzyństwie.

Wyniki badań wykazały, że osoby z umiarkowanymi lub ciężkimi objawami depresji poporodowej uczestniczącymi w grupie wokalnej odnotowały znacznie szybszą poprawę stanu zdrowia psychicznego, niż matki w innych badanych grupach.  

Wyniki nie wykazały także różnicy w odzyskiwaniu zdrowia przez kobiety, które brały udział w warsztatach kreatywnych zabaw bądź były leczone tradycyjnymi metodami. 

U wszystkich grup kontrolnych poprawiło się samopoczucie w ciągu 10 tygodni, a u grupy śpiewającej poprawę zaobserwowano już w szóstym tygodniu badania, odnotowując o 35 % mniej objawów depresyjnych.  



Naukowcy o wynikach badań


"Depresja poporodowa jest wyniszczająca dla matek i ich rodzin, ale nasze badanie wykazuje, że dla niektórych kobiet coś tak łatwo dostępnego jak śpiewanie z dzieckiem mogłoby przyspieszyć powrót do zdrowia w jednym z najgorszych okresów ich życia" 


- Dr Rosie Perkins, główny naukowiec badania. 

"Te wyniki są naprawdę ekscytujące, ponieważ sugerują, że coś tak prostego, jak nakłanianie matek do działań społeczności może wspomóc ich powrót do zdrowia".



- Dr Daisy Fancourt z University College London

Dr Trudi Seneviratne, która przewodniczyła wydziałowi badawczemu Perinatal Royal College of Psychiatrists, powiedziała: 


"To ekscytujące, gdy słyszy się o rosnącej bazie dowodów na psychospołeczne działanie, takie jak śpiew, który ułatwia szybszy powrót do zdrowia kobietom z depresją poporodową. "

"Z niecierpliwością czekam na dalsze prace w tej dziedzinie w przyszłości, ponieważ będą się z nich cieszyć zarówno matki, jak i ich dzieci".

Od czasu badania Breathe Arts Health Research rozpoczęło organizowanie warsztatów śpiewania we współpracy z Guy's and St Thomas Foundation NHS Trust dla kobiet z poporodową depresją w południowo-londyńskich dzielnicach takich jak Lambeth i Southwark.


W badaniu wzięli udział naukowcy z Centre for Performance Science w Londynie. 




Życzę Wam zdrowia, przede wszystkim psychicznego! 
Mam nadzieję, że nie będziecie musiały się leczyć na depresję, a jeżeli już zajdzie taka potrzeba... Pamiętajcie o zbawiennym wpływie śpiewu na waszą duszę, ciało i psychikę 💜💜💜



Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger