kwietnia 12, 2018

Kiedy należy odciąć pępowinę? Tego położna Ci nie powie !

18
Kiedy należy odciąć pępowinę? Tego położna Ci nie powie !


Jakiś czas temu krążyło po facebooku zdjęcie z porodu, do którego umieszczony był opis, opowiadający o tym, iż w Polsce zbyt szybko odpępnia się dzieci i może być to przyczyną wielu chorób. Opis zawierał również teorię spiskową mówiącą o tym, że szpital łożyska kradnie i sprzedaje firmom farmaceutycznym... 😀

Mam nadzieję, że w to nie uwierzyliście, a jeżeli tak, to poczytajcie na blogu Matka Prawnik :)  co się dzieje z łożyskiem w szpitalu.

Co do odcinania pępowiny - na kartach historii medycyny - teoria o odpępnianiu zmieniała się. Kiedyś akuszerki nie odcinały pępowiny, aż do urodzenia przez matkę łożyska. Początek rutynowego podwiązywania i przecinania pępowiny datuje się na XVII w. n. e.



"Inną rzeczą bardzo szkodliwą dla dziecka, jest podwiązywanie i przecinanie pępowiny zbyt wcześnie, ona zawsze powinna być pozostawiona przywarta do dziecka, aby nie tylko wielokrotnie, ale do wszystkich organów krew dopłynęła zanim krążenie ustanie. W przeciwnym razie dziecko będzie znacznie słabsze niż być powinno, część jego krwi pozostanie w łożysku, a należy ona do dziecka".
lek. Erasmus Darwin
1801 rok

I po przeczytaniu takich informacji myślimy sobie: Ciekawe, kiedy mnie odpępnili? Ciekawe czy moje dziecko nie miało za szybko przeciętej pępowiny?


I tak sobie dumamy, myślimy... i nie zauważamy, że to my - matki - nie chcemy odpępniać swoich dzieci.


Zaczyna się od tego, że nie chcemy zostawić dziecka samego z tatą ,, bo sobie nie poradzi".

Idziemy do pracy, ale nie możemy przestać myśleć, że nasze dziecko spędza czas z nianią. I lubi nianię!

Jesteśmy zdenerwowane, smutne i złe, kiedy okazuje się, że dziecko woli zasypiać w ramionach innego z domowników niż w naszych....

Nie uczymy dziecka samodzielności, bo przecież my to wszystko szybciej zrobimy! Szybciej je nakarmimy, szybciej je ubierzemy, szybciej posprzątamy.

Na placu zabaw jesteśmy matkami - helikopter. Nie ustępujemy dziecka na krok.

Denerwujemy się, kiedy nasze dziecko w przedszkolu znalazło sobie kolegę/ koleżankę , który nam nie odpowiada i chcemy rozbić ten związek. Już w tak młodym wieku mamy ochotę wpływać na to, z kim zadaje się nasze dziecko i odpowiednio dobierać mu znajomych.

Wraz z pójściem do szkoły przez dziecko nasz strach i lęk rosną. Dobieramy szkołę i zajęcia poza lekcyjne tak, żeby nasze dziecko w maksymalnym stopniu rozwinęło się we wszystkich dziecinach - muzycznych, sportowych, językowych i naukowych.

Słyszymy swoje dzieci, ale ich nie słuchamy. Kiedy mówią ,, Mamo, ja nie chcę tego robić, męczę się przy tym", my mówimy ,, Ale kochanie, chcesz" ! Chcemy się stać alter - ego brzdąca i być jego sumieniem i myślą. Na każdą próbę buntu się obrażamy.

Inne dzieci jadą na pierwszy obóz., ale my nie puszczamy tam swojego dziecka. ,,Przecież jest jeszcze takie małe. Na pewno sobie nie poradzi" - bez nas - dodajemy.

Pakujemy plecak dziecka do końca podstawówki. Sprawdzamy skrupulatnie każdy zeszyt i przepytujemy ze wszystkich lekcji. Nie mamy życia prywatnego, bo życie dzieci jest naszym życiem.


Gdy latorośl ma już 12 lat puszczamy ją samą na plac zabaw. Oczywiście pod czujną ochroną kontroli rodzicielskiej, stojącej w oknie i nie ruszającej się na krok.

Odwozimy wciąż i odbieramy dziecko ze szkoły, bo samo sobie nie poradzi jadąc komunikacją miejską. Może i by sobie poradziło, ale przecież tyle złych rzeczy może się stać, że aż strach myśleć!

Nasz nastolatek zaczyna się buntować, nie chce naszej stałej kontroli, więc i my czujemy się nieswojo. Przecież zawsze miałyśmy wszystko pod kontrolą - zachowanie dziecka, znajomych, lekcję i czas wolny. Zaczynamy płakać i szantażować nastolatka, żeby znów był nam posłuszny i potulny. On z tych opiekuńczych ramion chce się uwolnić, ale Ty go doganiasz i próbujesz siłą przytrzymać.

Pierwsza miłość  dziecka. Oczywiście nam się nie podoba. Nie podoba nam się, że młodzi się spotykają, że nie wiadomo jak i gdzie spędzają czas. Zaczynamy szantażować nastolatka, grozimy mu czym możemy. Wchodzimy co pięć minut do jego pokoju, żeby mieć ,, pełną kontrolę nad jego zachowaniem".

Przychodzi do wyboru liceum. Oczywiście my - matki  to robimy. Wybieramy szkołę i profil na jaki pójdzie nasze dziecko, bo przecież ono samodzielnie nie myśli, a my jedyną osobą na świecie, która chce dobrze dla niego. Przecież jesteśmy starsze, doświadczone życiowo i na pewno wspaniale życzymy swoim dzieciom.

W szkole średniej oddalamy się od dzieci, jest nam coraz smutniej i gorzej, że nasz wyrostek bądź podlotka chodzą własnymi ścieżkami, spotykają się z ludźmi, których nie lubimy i nie chcą z nami jechać na sobotnią wycieczkę w tatry. Dlatego też przelewamy na nasze młode lęki. ,,Nie wspinaj się na tych skałkach! Zabijesz się!" powtarzamy jak mantrę, mając nadzieję, że młody dorosły posłucha nas niczym pięciolatek.

Po maturze wybieramy małolatom studia. Kierunek, specjalność, uczelnię i miasto. Nie dochodzi do nas myśl, że naszej córce, która chce być kosmetologiem nie potrzebna budowa maszyn, a naszemu synowi, który chciałby się zająć mechaniką, filologia angielska. Wiercimy dziurę w brzuchu, szantażujemy, błagamy, w końcu zapisujemy dzieci na nasze wymarzone studia i płacimy za egzamin.

Udało się! Wszystko poszło po naszej myśli!

Zajęte obowiązkami skupiania się na doli naszych dzieci, nie nauczyłyśmy ich doładowywać sobie telefonów, robić przelewów a także nie zapłaciłyśmy za prawo jazdy, no bo ,, przecież się nie nadaje na kierowcę. Rozbije się i zginie!". Dlatego wozimy nasze dorosłe pociechy na pociąg, odbieramy z autobusów, robimy za nich przelewy i płacimy za nich rachunki.

Pierwsze dni na studiach - robimy swoim dzieciom wyprawkę jak na Syberię. Pakujemy im majtki, skarpetki, biustonosze i podpaski, bo przecież  córka nigdy się samodzielnie nigdzie nie pakowała, a syn zapomniałby połowy rzeczy.

Dbamy o prowiant na stancji, żeby dzieci nie chodziły głodne. Cały weekend gotujemy, a potem wsadzasz ugotowane i obrane ziemniaczki do pojemnika, startą surówkę i  kawałek schabu. Każde danie w osobnym pojemniczku. Każdy pojemniczek na jeden, ciężki dzień studenckiego losu.

W weekend, kiedy inni studenci szaleją, wymagamy, żeby nasze ukochane, najwspanialsze dziec wróciły do domu. Kiedy po jakimś czasie nie przyjeżdżają na weekend wylewamy może łez, nie mogąc pogodzić się z tym, że młodzież ma już swoje życie.

Pierzemy ubrania, kiedy młodzi przyjadą ze studiów, no bo obsługa pralki jest arcytrudna i naszym pociechom mogłoby się pomylić wrzucanie białych rzeczy z czarnymi, a pojemnik na proszek z pojemnikiem do płukania. Więc do 30 - stki pierzemy majteczki córusi i skarpeteczki synka.

Na studiach nasza córka poznaje faceta. Myślimy - dobrze, że sobie kogoś znalazła - ale też nie jest to najlepsza partia jaka mogła by być. Nie dopuszczamy takiej myśli, że nasza córeczka może z kimś współżyć, dlatego gdy przyjadą, zawsze ścielimy im w osobnych pokojach.

Po studiach sprowadzamy córkę do siebie, będzie jej łatwiej żyć. Znajdujemy jej pracę, ale nadal ja utrzymujemy, a ona zarobione pieniądze niech oszczędza. Nadal jej gotujemy, sprzątamy i robimy kanapki. Tym razem nie do szkoły, a do pracy.

Przychodzi do organizacji wesela. My - matki i ojcowie- chcemy wszystko załatwić. Mieć wpływ na atrakcje weselne, muzykę i listę gości. Dlatego też sporo wydajemy na to kasy, żeby ciocia Gienia z lubelskiego się nie pogniewała na nas, że jej nie zaprosiliśmy.

Po ślubie mieszkamy blisko siebie. Z córeczką jesteśmy jak najlepsze przyjaciółki. Wyskakujemy razem na kawę, na ploty. Okazuje się, że ten mąż córki to niezły agent... przychodzi zmęczony z pracy - pewnie ją zdradza. Potrafimy z córką przegadać cały dzień na telefonie i okazuje się po jakimś czasie, że nasze dziecko nie ma o czym gadać ze swoim mężem, bo my jesteśmy powierniczkami sekretów córki.

W ich małżeństwie dzieje się coraz gorzej, dochodzi do separacji, a potem do rozwodu. Może tak miało być? Córka przeprowadza się do nas, bo nie potrafi sobie poradzić psychicznie. Znów jest jak dawniej. A my.... My zaczynamy jej szukać nowego faceta.



To w takim razie - kiedy najlepiej odciąć pępowinę?😂😂😂  


Spodobał Ci się wpis - udostępnij :)

Dzięki, że mogę na Ciebie liczyć :)



Źródło :

http://www.rodzicpoludzku.pl/Wiedza-o-porodzie/Odciecie-pepowiny-kiedy-i-w-jaki-sposob.html


marca 27, 2018

Baby blues, depresja poporodowa i śpiew? Wpis współtworzony

25
Baby blues, depresja poporodowa i śpiew? Wpis współtworzony




Dzisiejszy post powstał przy współpracy z Anią Humeniuk. Link do jej bloga :) O tutaj 


Moment pojawienia się na świecie dziecka jest zawsze NOWYM etapem. Wymaga cierpliwości, przejścia pewnych przemian, nauki poruszania się w nowej rzeczywistości i zawiązania mocnej, zdrowej więzi z malutkim człowiekiem. Często zanim mama nadąży ciałem i psychiką za nagłym przewrotem, przechodzi drogę wzlotów i upadków, czasem trudną i wymagającą fachowego wsparcia.

Depresja Poporodowa


Depresja poporodowa jest zaburzeniem nastroju, występującym w okresie poporodowym, które poprzez gamę różnych objawów może znacznie utrudniać świeżej mamie codzienne funkcjonowanie, a nawet relację ze swoim dzieckiem.

Badania wskazują na to, że może dotykać ona od dziesięciu do piętnastu na sto kobiet po porodzie.

Czym różni się od Baby bluesa?


Przy „Baby blues'ie” możemy mówić bardziej o trudnościach niż o zaburzeniu. Jest powszechnym stanem przygnębienia, wyczerpania spowodowanym nagłymi zmianami hormonalnymi oraz wysiłkiem związanym z porodem. Trwa zazwyczaj od kilku do kilkunastu dni i nie wymaga leczenia. Odpowiednie wsparcie, zaspokojenie podstawowych potrzeb matki oraz oswojenie się z sytuacją zazwyczaj wystarczy, by uporać z podłym nastrojem.

Z depresją sprawa wygląda poważniej, gdyż może pojawić się nawet kilka miesięcy po porodzie i trwać niekiedy nawet przez rok. Objawy są bardziej intensywne i obejmują nie tylko sferę emocji ale także somatyczną, motywacyjną oraz poznawczą. Oznacza to, że mama, oprócz tego, że chodzi rozdrażniona, może doświadczać zaburzeń snu, apetytu, braku energii, spowolnienia psychoruchowego lub odwrotnie – trudnego do opanowania pobudzenia. Znikają zainteresowania, także w sferze seksualnej, a to co zawsze było jej pasją, teraz nie ma większego znaczenia. Mama może odczuwać lęk, mieć poczucie beznadziei, braku własnej wartości lub niekompetencji, jeśli chodzi o pełnienie roli matki, zupełnie nieobiektywnie idealizując zdolności innych. Problemy mogą pojawić się także na polu podejmowania decyzji, koncentracji oraz motywacji do zajęcia się dzieckiem. Kobieta doświadczająca depresji często unika relacji, wychodzenia z domu, wykonywania swoich obowiązków. Oczywiście sprawą indywidualną jest, ile z tych objawów, i z jakim natężeniem wystąpi u konkretnej mamy.

Typowa depresja poporodowa wymaga leczenia, gdyż w różnym stopniu upośledza codzienne życie, a także może odcisnąć piętno na relacji z dzieckiem oraz z najbliższymi. Można skorzystać z psychoterapii, konultacji z lekarzem psychiatrą oraz farmakologii. W trudniejszych przypadkach konieczna jest hosptalizacja. Dobrze spisują się także grupy wsparcia, gdzie kobieta ma szansę zobaczyć, że nie jest osamotniona w przeżywanych problemach i wcale nie skreślają one jej pozycji dobrej mamy.

Dlaczego występuje?


Zastanawiając się nad przyczynami wystąpienia depresji poporodowej, naukowcy dużą wagę przykładają do zmian hormonalnych, które zachodzą podczas ciąży oraz porodu. Jednak wystąpienie depresji (tak jak wielu poważnych schorzeń) jest mieszanka różnych czynników. Są to między innymi indywidualne predyspozycje do wystąpienia depresji czy zaburzeń nerwowych, które mama mogła odziedziczyć. Stres związany z ciążą i porodem może wtedy spowodować wystąpienie reakcji w formie zaburzeń depresyjnych. Ważne są także czynniki środowiskowe, czyli wszystko to, co dzieje się w otoczeniu świeżej mamy – czy otrzymuje wystarczające wsparcie i pomoc od bliskich osób, jak bardzo jest obyta z rolą mamy i czy jest umiejętnie do niej wdrażana, czy urodzenie dziecka jest związane z pozytywnymi reakcjami, czy zwiastuje problemy, czy występuje zagrożenie zdrowia lub życia dziecka i wiele innych. 

Śpiew na depresję?


Uważa się, że wczesne zdiagnozowanie i leczeni depresji poporodowej ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia negatywnych skutków dla matki i dziecka.


Śpiew może pomóc mamom doświadczającym depresji poporodowej w szybszym powrocie do zdrowia psychicznego – wykazuje badanie opublikowane w British Journal of Psychiatry.

Wcześniejsze badania wykazały, że śpiewanie może poprawić zdrowie psychiczne osób starszych i osób z demencją, ale jest to pierwsze  badanie na grupie kontrolnej badającej wpływ śpiewu na depresję poporodową. 

Naukowcy odkryli, że kobiety, które uczestniczyły w śpiewaczych spotkaniach grupowych doświadczyły znacznie szybszej poprawy swojego samopoczucie niż te kobiety, które nie śpiewały.

Naukowcy obserwowali 134 matki z objawami depresji poporodowej w ciągu pierwszych 40 tygodni macierzyństwa.

Podczas badania kobiety zostały podzielone na trzy grupy kontrolne:

1. Pierwsza grupa uczestniczyła w grupowych zajęciach wokalnych


2. Druga grupa uczestniczyła w kreatywnych zajęciach dla mam

3. Trzecia grupa otrzymała tradycyjną opiekę psychologiczno - psychiatryczną, która obejmowała wsparcie dla rodziny, terapię farmakologiczną i opiekę psychoterapeutyczną.


Podczas warsztatów śpiewania mamy wraz z dziećmi uczyły się kołysanek i piosenek etnicznych z  całego świata oraz wspólnie tworzyły nowe piosenki o macierzyństwie.

Wyniki badań wykazały, że osoby z umiarkowanymi lub ciężkimi objawami depresji poporodowej uczestniczącymi w grupie wokalnej odnotowały znacznie szybszą poprawę stanu zdrowia psychicznego, niż matki w innych badanych grupach.  

Wyniki nie wykazały także różnicy w odzyskiwaniu zdrowia przez kobiety, które brały udział w warsztatach kreatywnych zabaw bądź były leczone tradycyjnymi metodami. 

U wszystkich grup kontrolnych poprawiło się samopoczucie w ciągu 10 tygodni, a u grupy śpiewającej poprawę zaobserwowano już w szóstym tygodniu badania, odnotowując o 35 % mniej objawów depresyjnych.  



Naukowcy o wynikach badań


"Depresja poporodowa jest wyniszczająca dla matek i ich rodzin, ale nasze badanie wykazuje, że dla niektórych kobiet coś tak łatwo dostępnego jak śpiewanie z dzieckiem mogłoby przyspieszyć powrót do zdrowia w jednym z najgorszych okresów ich życia" 


- Dr Rosie Perkins, główny naukowiec badania. 

"Te wyniki są naprawdę ekscytujące, ponieważ sugerują, że coś tak prostego, jak nakłanianie matek do działań społeczności może wspomóc ich powrót do zdrowia".



- Dr Daisy Fancourt z University College London

Dr Trudi Seneviratne, która przewodniczyła wydziałowi badawczemu Perinatal Royal College of Psychiatrists, powiedziała: 


"To ekscytujące, gdy słyszy się o rosnącej bazie dowodów na psychospołeczne działanie, takie jak śpiew, który ułatwia szybszy powrót do zdrowia kobietom z depresją poporodową. "

"Z niecierpliwością czekam na dalsze prace w tej dziedzinie w przyszłości, ponieważ będą się z nich cieszyć zarówno matki, jak i ich dzieci".

Od czasu badania Breathe Arts Health Research rozpoczęło organizowanie warsztatów śpiewania we współpracy z Guy's and St Thomas Foundation NHS Trust dla kobiet z poporodową depresją w południowo-londyńskich dzielnicach takich jak Lambeth i Southwark.


W badaniu wzięli udział naukowcy z Centre for Performance Science w Londynie. 




Życzę Wam zdrowia, przede wszystkim psychicznego! 
Mam nadzieję, że nie będziecie musiały się leczyć na depresję, a jeżeli już zajdzie taka potrzeba... Pamiętajcie o zbawiennym wpływie śpiewu na waszą duszę, ciało i psychikę 💜💜💜



marca 20, 2018

Aktywne Słuchanie Muzyki w Domu - Metoda Batti Strauss

10
Aktywne Słuchanie Muzyki w Domu - Metoda Batti Strauss




Rozwój muzyczny człowieka ujawnia się bardzo wcześnie. Już w okresie prenatalnym  dziecko przejawia pierwsze reakcje na słyszany rytm i melodię. U każdego człowieka  przebiega on w odrębny sposób, wykazując, że każdy człowiek jest pod względem zdolności i preferencji muzycznych bardzo różny. Dlatego tak ważne  jest aby rodzice, a później nauczyciele potrafili rozwinąć w dziecku relację z muzyką


Utwory wywołują przeróżne emocje u słuchaczy. Melodia przenika  poprzez narząd słuchu do wyobrażeń i  świadomości człowieka. Zadając dziecku ćwiczenia słuchowe, kierujemy jego uwagę na nowe cele, dźwięki, odgłos. W dziecku rodzi się potrzeba poszukiwania nowych doznań. Biorąc pod uwagę indywidualny zasób doświadczeń, każdy może inaczej odbierać i rozumieć ten sam utwór muzyczny. Dlatego należy jak najwcześniej pobudzać fantazję muzyczną dziecka dostarczając  mu różnorodnych bodźców wzbogacających jego doświadczenia artystyczne.


To wszystko rozumiała, odkrywała, badała i propagowała izraelska nauczycielka muzyki Battia Strauss, która wynalazła metodę Aktywnego Słuchania Muzyki.

Battia Strauss 



Battia Strauss wiele lat studiowała w Izraelu. Jej nauczycielem był m.in. Frank Peleg. Następnie uczyła się trzy lata w Paryżu w Ecole Normale de Musique, którą ukończyła w 1950 roku jako dyplomowana pianistka i pedagog. Po studiach podjęła pracę jako nauczycielka muzyki w izraelskich wsiach, gdzie prowadziła chór dziecięcy. Praca z chórem była owocna w wiele sukcesów. Doświadczenie nabyte w prowadzeniu zespołu dziecięcego pomogło jej w długoletnim prowadzeniu chóru dla dorosłych przy rozgłośni Izraelskiego Radia. Głównym tematem jej zainteresowań pedagogicznych był sposób przekazywania muzyki klasycznej i ludowej,  a zwłaszcza percepcja muzyczna. Lata doświadczeń doprowadziły do opracowania własnej metody, która została uznana przez Izraelskie Ministerstwo Edukacji jako standard edukacyjny wprowadzany w szkołach w latach 60. Od 1979 roku kierowała Działem Nauczania Muzyki przy Jerusalem Rubin Music Akademy. Przez ostatnie 25 lat swego życia Batia Strauss prowadziła warsztaty niemal w całej Europie, jednak jej metoda stała się najbardziej popularna w… Polsce!

Metoda Aktywnego Słuchania Muzyki


Metoda Aktywnego Słuchania Muzyki bazuje głównie na muzyce klasycznej, ale uwzględnia również muzykę etniczną. Słuchanie muzyki tą metodą integruje różne formy aktywności: tańczenie, rytmizację tekstu, śpiewanie, powtarzanie rytmu, pantomimę czy też improwizację. Dzieci najbardziej cieszą się, kiedy mogą aktywnie obcować muzyką na przykład poprzez wchodzenie w różne role. Maluchy słuchając aktywnie muzyki, poznają dogłębnie dzieło muzyczne. Doświadczają  dynamiki utworu, tempa, rytmu i zmian melodycznych. Poprzez bycie zaangażowanym w słuchanie muzyki dzieci reagują na nią ruchem i słowem. Dzięki metodzie Batti Strauss brzdące chcą słuchać jednego utworu wielokrotnie, ponieważ za każdym razem mogą odgrywać inną rolę – być dyrygentem, grać na instrumencie, czy zmieniać partnera w tańcu.  




Korzyści płynące z realizowania Metody Aktywnego Słuchania Muzyki :

  • Kształtowanie koordynacji wzrokowo – ruchowo – słuchowej
  • Kształtowanie umiejętności wypowiadania się
  • Poznawanie struktury utworu muzycznego
  • Kształtowanie wrażliwości estetycznej
  • Kształtowanie zdolności poznawczych
  • Rozwijanie percepcji
  • Poznawanie i rozumienie u dzieci własnych emocji
  • Rozwijanie umiejętności tworzenia prac plastycznych
  • Odczuwanie radości i przyjemności z obcowania z muzyk
  • Kształtowanie wyobraźni dźwiękowej
  • Rozwijanie umiejętności grania na prostych instrumentach rytmicznych
  • Rozwijanie świadomości własnego ciała




Zaproponuję Ci teraz kilka zabaw/ ćwiczeń do wykonania z berbeciem w domu.

Metoda Aktywnego Słuchania Muzyki realizowana w domu


1.    Malowanie do Muzyki


Potrzebne Wam będą :
- utwór muzyki klasycznej (np. Cztery Pory Roku część Wiosna - Antonio Vivaldi)

- kartka

- kredki bądź farbki.

Po włączeniu muzyki dziecko może zilustrować temat przewodni utworu ( w tym przypadku wiosna) bądź zdać się na własną intuicję twórczą….i malować co mu w duszy gra!

 2.    Muzyczny Quiz

Należy polecić dziecku, aby dokładnie wsłuchało się w muzykę i potrafiło nazwać emocje, jakie towarzyszyły jemu podczas słuchania utworu.
Następnie puszczamy ponownie muzykę i zadajemy dziecku, aby nadało nazwy do utworów. Berbecia nie krytykujemy, nie zmuszamy, ale zachęcamy do wykazania się kreatywnością.
 Moje propozycje utworów  1. Bela Bartok – Tańce Rumuńskie, 2. Amadeusz Mozart – Marsz Turecki, 3. Fryderyk Szopen – Nokturn op. 9 nr . 2.

3. Taniec


W metodzie Batti Strauss często wykorzystuje się już opracowane choreografie. Możecie z maluchem opracować coś własnego albo zaimprowizować! Oba warianty na pewno dadzą dużo frajdy.

Poniżej znajduje się opracowanie choreograficzne z użyciem rekwizytu (krzesła) do utworu Galop Komediantów Dymitra Kabalewskiego.




4. Zabawa w dyrygenta


Do utworu muzycznego Walc Kwiatów Piotra Czajkowskiego dziecko próbuje dyrygować wyimaginowaną orkiestrą bądź którymś z domowników grającym na instrumencie perkusyjnym. (Zabawy będzie co nie miara 😎 ).


5. Gra na instrumentach



Maluch naśladuje grę na poszczególnych instrumentach (klarnet, werbel, saksofon, waltornia, puzon, skrzypce, kotły) bądź wybiera sobie instrument ,, na którym będzie grać”. Metoda aktywnego słuchania muzyki odbywa się przy utworze Bolero Mauric’ego Ravela.


 6. Słuchanie odgłosów natury


Mówimy dziecku, aby przez minutę nic nie mówiło, tylko słuchało ,, ciszy". (W tym czasie na pewno przejedzie jakiś samochód, zastuka coś w kaloryferze bądź zadzwoni telefon.)
 Przez całą minutę trzymamy palec na buzi wraz z maluchem. Po upłynięciu czasu pytamy się dziecka co słyszało i czy można to nazwać muzyką. 



Zaproponowałam Wam tylko fragmencik zabaw i ćwiczeń jakie wchodzą w skład metody Batti Strauss. 

Mam nadzieję, że zabawy spodobają się Waszym dzieciom 😏💜




Źródła:













Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger