listopada 28, 2017

Do kogo należy dziecko?

Do kogo należy dziecko?
foto: https://maszup.smugmug.com/


Do kraju, świata, rządu, rodziny, rodziców czy ustroju?


Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie... Ale zacznijmy od początku...


Może wyda Wam się to śmieszne, że mówię o tak oczywistych rzeczach, ale wiele osób zapomina, że żeby było dziecko potrzeba mamy i taty.  💑💕

A potem (jak dobrze pójdzie) mama i tata sprawują opiekę rodzicielską i są opiekunami prawnymi dziecka.

A tak o władzy rodzicielskiej mówi prawo:

Władza rodzicielska obejmuje prawa i obowiązki, jakie wobec dzieci mają rodzice. Przysługuje obojgu rodzicom. Powstaje z chwilą narodzin dziecka i trwa do jego pełnoletności. Rodzice zobowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotowywać dziecko do pracy odpowiednio do jego uzdolnień. Władza rodzicielska obejmuje całokształt spraw dziecka: opiekę nad jego osobą, zarząd jego majątkiem, reprezentowanie. Rodzice przed podjęciem decyzji w ważniejszych sprawach dotyczących osoby lub majątku dziecka powinni, jeżeli rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, wysłuchać oraz uwzględnić w miarę możliwości rozsądne życzenia dziecka. Należy pamiętać o tym, że rodzicom oraz innym osobom sprawującym opiekę nad dzieckiem nie wolno stosować wobec dzieci kar cielesnych.

Jednak wiele osób zapomina o tym i wydaje im się, że dziecko należy także do nich.


Porady dotyczące wychowania dziecka są często tak ,,genialne", że para bez tych sugestii nie wpadła by na to! (Swoją drogą ,,wpadła " 😤 )

Wszystko zaczyna się o wiele, wiele wcześniej, zanim pojawi się dziecko na świecie.

Zaczyna się od okazjonalnych spotkań rodzinnych przy świątecznym stole. Ciocia Zosia sugeruje :

Wy rok po ślubie, to można by było się postarać o coś.

albo babcia Ania:

- Masz już 30 lat, to ostatni dzwonek na dziecko.
- Przydałby Wam się ktoś trzeci...- znacząco mrugając w naszą stronę.


O ile ktoś, kto rzeczywiście chce mieć w najbliższym czasie dziecko puści to mimo uszu, to pary nie chcące na razie potomstwa są nieźle poirytowane... Najgorzej pewnie czują się pary chcące, ale nie mogące zajść w ciąże...  Co należałoby wtedy odpowiedzieć babci Ani czy cioci Zosi?  Środkowy palec czy przyznanie się do problemów zdrowotnych? 

Podeślijcie im tego posta (również znacząco mrugając 😉 )


Ciąża


Hura, jest wymarzona ciąża! Teraz babcia Zosia się cieszy z przyszłego prawnuka, a ciocia Zosia opowiada nam, jak to jej było ciężko w ciąży, kiedy przytyła 50 kilogramów i ciąża zmieniła jej figurę nie do poznania! Sugeruje nam, że pewnie, też tak będziemy wyglądały... ale dziecko zrekompensuje nam straty fizyczne i psychiczne...   Ciocie, babcie, mamy, wujkowie, koleżanki i Pani w sklepie opowiadają nam o swoich relacjach ze stanu błogosławionego, z takim przejęciem i emocjami, jakby opowiadały co najmniej fabułę kryminału Agathy Christie.  Co rusz zarzucają nas poradami:

-Nie możesz teraz uprawiać sportu-musisz odpoczywać (to znaczy leżeć na kanapie i jeść ogórki konserwowe zagryzane czekoladą)
-Oby to był chłopak, bo chłopców się lepiej chowa
-Masz jeść za dwoje
-Nie możesz tańczyć!
-(kiedy kobieta znosi źle ciążę) - Ja to się narobiłam w życiu, już miałam czworo dzieci, a do pola musiałam iść, krowę doić, wodę ze studni przynieść i za dwa dni urodziłam. A Ty to teraz księżniczka jesteś, na zwolnienie poszłaś, tylko byś leżała w łóżku!
-Taki brzuch wielki, to na pewno będzie chłopak!

 O ile te opisane wyżej historię są dosyć zabawne, można je puścić mimo uszu.... Gorzej zaczyna się robić, kiedy...


TRZEBA WYBRAĆ IMIĘ!



Znacie tą anegdotkę - Przy wybieraniu imion dla dziecka przypominamy sobie, ilu ludzi nie lubimy? 😝 Jeżeli komuś wydaje się, że pójście na kompromis w sprawie imienia jest proste.... to muszę Cię wyprowadzić z błędu.

Imię dla dziecka to jest swojego rodzaju walka sił - każdy z członków rodziny dorzuca coś od siebie i ma nadzieję, że jego pomysł wygra. Na początku delikatne wspomnienie, jak dana osoba by nazwała swoją pociechę, jakie jej imiona się podobają... ale potem już z górki! Telefony, szantaż emocjonalny, przypominanie historii sprzed 50-lat: ,, znałem takiego Bogusia, co chodził po wsi z nożem! Nie możesz tak nazwać swojego dziecka". Na końcu płacz i próba przeciągnięcia liny na swoją stronę.

Znam nawet przypadek, jak braciszek chciał nazwać swojego nowo narodzonego brata imieniem najpopularniejszym w tej chwili w Polsce, czyli...Antoni.(Chłopczyk za dużo nasłuchał się o polityce i kojarzyło mu się to imię z zewsząd bombardującym panem Ministrem Obrony Narodowej.)  Rodzice jednak zdecydowali inaczej, a brat tak śmiertelnie się obraził, że nie zwraca się do dziecka po imieniu! (😂😂😂 ups....).


GDZIE RODZIĆ? JAK RODZIĆ? 



W tej kwestii kobieta rodząca też może mieć mało do powiedzenia. Ciocia Zosia rodziła w pobliskim szpitalu 30-lat temu (na leżąco, w białym kaftanie, bez możliwości ruszania się) i nic się jej nie stało!

 ,,Przecież idziesz rodzić, a nie do SPA" -  pokutuje w głowach wielu osób.

Kobieta do rodzenia potrzebuje dobrej atmosfery, poczucia bezpieczeństwa. Tak samo zachowują się inne ssaki - kiedy czują zagrożenie, akcja porodowa zostaje wstrzymana. Wiele osób o tym nie wie i zmusza rodzącą do podjęcia przez nią niefortunnych decyzji.

Poród w domu? A w życiu! (Poród domowy w Polsce w asyście położnej jest jak najbardziej legalny; wymaga bardzo dokładnej kwalifikacji medycznej).

Cesarka? Przecież kiedyś wszystkie kobiety rodziły naturalnie i żyły ( te które przeżyły, to przeżyły. Królowa Jadwiga nie miała tyle szczęścia...).

Oprócz doradczyń w postaci cioci Zosi i babci Ani, pojawia się dziadek Janek, który (jako doświadczony ojciec i mąż) uważa, że ma prawo radzić co do miejsca i sposobu rodzenia kobiecie w stanie błogosławionym :

-Kiedyś to się widziało dziecko dopiero po trzech dniach. Położna krzyczała tylko przez okno - syn - albo - córka. Jak był syn to się wszyscy pod oknem cieszyli, jak córka, to pocieszali, że może przy kolejnym się uda. Kobiety nie wydziwiały jak teraz z jakimiś porodami do wody czy rodzeniu z mężem. Kto to widział chłop przy porodzie!. 


Jeżeli znasz takiego dziadka Janka, albo wujka-dobra-rada Janusza, weź go szturchnij albo zaproponuj ugryzienie się w język przy następnej próbie dania złotej, porodowej rady. 😏

DZIECKO NA ŚWIECIE


Udało się, dziecko wyszło na świat! Oprócz radości i euforii zaraz się znajdą doradcy od wychowywania, czapeczki, karmienia i pieluch. Uzbrój się w cierpliwość i asertywność.

28 stopni, Twój bobas ma kilka miesięcy. Jest upalnie, dlatego Twoje dziecko jest w samym bodziaku, pot spływa mu po karku. Mimo tego babcia Ania, pani w sklepie i sąsiadka zwracają Ci uwagę :

-Dlaczego dziecko nie ma czapeczki?
-A dlaczego dziecko nie ma skarpetek?
-A nie przeziębi się?
-Ale jest Pani nie odpowiedzialna!
-Tak wychładzać dziecko...
-Powinno mieć coś na rękach
-Jakiś kocyk przynajmniej. 

I tak w kółko.  Oprócz słynnej czapeczki wszyscy mają złote porady na temat wychowania:

-Nie możesz tak nosić dziecka na rękach, bo przyzwyczaisz.  Moje dzieci leżały cały dzień w łóżeczku ( płakały, miały spłaszczoną głowę od leżenia i nabawiły się choroby sierocej, ale uwaga - nie zostały rozpieszczone - to najważniejsze!)
-Gdy dziecko płacze, zostaw je samo w pokoju na godzinę, aż się uspokoi.
-Włącz mu bajkę ( 2 miesięczny bobas), od razu się uspokoi. 


 KARMIENIE



Karmienie też jest polem do popisu dla cioci Zosi, babci Ani czy dziadka Janka. Począwszy od ,, tego nie możesz jeść" po ,,tego nie powinnaś jeść". Kobiety są czasem zmuszane do karmienia piersią przez najbliższe otoczenie, a czasami na każdy płacz niemowlaka można usłyszeć :

- Masz za chude mleko, ono się nie najada, daj mu butelkę.
- Nie przesypia całej nocy, bo nie masz mleka.
- Dlaczego tak często karmisz? Ja karmiłam co trzy godziny! Nie wolno częściej!

Potem dochodzi rozszerzanie diety - dziadek Janek stwierdził, że trzy miesięczny dzidziuś jest już gotowy na spróbowanie lodów, czekoladki i ziemniaczka .Nie ważne co mówią rodzice dziecka, dziadek Janek zrobi po swojemu, przecież dzieci kochają słodycze, a on kocha dzieci!

I zapewne można przytaczać takich przykładów w nieskończoność.  😊


Rada ważna rzecz, ale dajmy rodzicom spokój z tym jak chcą wychowywać dziecko, dać mu na imię czy do jakiego przedszkola go poślą. 


Nie dajmy spokoju rodzicom, kiedy dzieje się  krzywda - dziecko jest poniżane, głodne, bite! Wtedy uruchamiajmy w sobie odruch ,,wujka - dobra -rada" i zgłośmy taką rzecz do OPS, Rzecznika Praw Dziecka czy porozmawiajmy szczerze z rodzicami. Często, gdy chodzi o błahostki związane z dziećmi, czujemy się odpowiedzialni, żeby wydać osąd, skarcić rodzica czy zarzucić mądrą radą, a kiedy dzieje się krzywda, nie chcemy tej sytuacji widzieć, słyszeć i mówić o niej 🙈🙉🙊.

A szkoda! 




Źródła:

http://obywatelskieinfo.ngo.pl/x/916045

https://brpd.gov.pl/telefon-zaufania

http://www.dobrzeurodzeni.pl/kwalifikacje-do-porodu-domowego.html


22 komentarze:

  1. Ciężki temat... tak, dziecko należy do rodziców i z jednej strony są ludzie, którzy za bardzo się wtrącają a są tacy, którzy nie reagują kiedy trzeba i wtedy też jest problem. czasami rodzice nie dają rady i wtedy też potrzeba osób trzecich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, osoby trzecie też się przydają, jednak czasami zapominają, że decyzję o dzieciach podejmują rodzice. Moim zdaniem dzieci nie należą do rodziców, ale są pod ich opieką :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wiem to bardzo dobrze i pamiętam te wszystkie porady, albo uszczypliwości na temat np. braku czapeczki, czy innych pierdół ;) ale temat rzeka

    OdpowiedzUsuń
  3. Rady dobra rzecz, ale... narzucanie własnego zdania, własnego widzimisie, obrażanie się, bo imię nie te, bo to, bo tamto... kurde, dzieci są rodziców!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie mam dzieci jeszcze, ale wiem, ile w tym prawdy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ten temat, już mnie to nie boli. Można zmienić tylko siebie i nie przejmować się tym co mówią inni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha już się w takim razie nie mogę doczekać ciąży. Oczywiście żartuję, ale mam wrażenie, że w każdej dziedzinie życia znajdzie się taka ciocia dobra rada. Idziesz do pracy? Ona Ci powie co i jak. Kupujesz mieszkanie? Lepiej dom. I tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,A po co Wam prysznic, można mieć wannę..." :D Pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Brzmi to wszystko przerażająco :D Tyle rzeczy trzeba puszczać mimo uszu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście ciężki temat, ale artykuł bardzo dobry! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ciężki? Zwykły, normalny, szaro-ludzki :D Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  9. Super tekst, trochę się pośmiałam zwłaszcza przypominając wszystkie "dobre rady", które ja słyszałam :) Jedną z moich ulubionych jest tekst mojej teściowej dotyczący wyboru imienia wnuczki "a jak będzie miała na drugie imię? żeby mogła wybrać jak będzie starsza" :) dodam: córka drugiego imienia nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj różnie to bywa i działa w obie strony :-)))
    Tu akurat ujęłaś satyrycznie, jeżeli chodzi o starszych,
    ale i młodzi bywają różni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Zapomniałam opisać ,,koleżanek-dobre-rady" najczęściej bezdzietnych, za to mające tysiąc sposobów na wychowanie obcego dziecka :D

      Usuń
  11. G=Hi hi! Super zebrałaś wszystko w jedną całość :) Maz rację, do dziecka chyba najwięcej rodzina zawsze ma do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pora na głos z drugiej strony. Zostałam babcią - świat zawirował, zwariował, wypiękniał! Oto widzisz dziecko Twojego dziecka - cud!!! Wracają wspomnienia. Przecież tak niedawno zostałaś mamą, trzymałaś po raz pierwszy swoje dziecko, podejmowałaś z mężem pierwsze decyzje. Oburzałaś się na teściową koleżanki, która nachodziła, narzucała i decydowała... Wszystko się zgadza - dziecko należy do rodziców - mamy i taty. Koniec, kropka!
    A jednak...
    Dla mnie ważna była i jest Rodzina - filar, ostoja, bezpieczeństwo, miłość.
    Może więc nie ma nic złego w dobrych radach cioci i babci? Bo jeśli nawet korzystając choćby z jednej na sto lub nawet tysiąc, unikniemy katarku naszego maluszka, kolki, czy zyskamy skuteczny sposób na usypianie, to może warto?! Może dobrych rad należy szukać nie tylko w książkach, nowych, nowszych i najnowszych teoriach i modach?
    A wybór imienia? Rozumiem doskonale reakcję pewnej babci na imię wnuczki - Vivienne i jej cichą nadzieję, że może jednak Marysia(co z tego, że jest ich coraz więcej). Niekoniecznie szantażem emocjonalnym będzie według mnie próba wpłynięcia na zmianę imienia Gniewosz czy uwaga!!! Łyko na Jaś, po cudownym pradziadku (może warto pogrzebać w rodzinnych drzewach). Można skorzystać z pomysłu koleżanki, która poprosiła najbliższych - babcie, dziadków, ciocie, wujków o zapisanie swoich propozycji imion. Nie wiem, czy imię, które wybrali było na rodzinnej liście, pewnie nie, ale wszyscy poczuli się ważni i docenieni. Bo dziecko jest rodziców, mamy i taty, ale kiedy się pojawia dołącza do rodziny, daje i czerpie...Rodzina to siła!
    Na zakończenie chciałabym dodać, że pomoc dziadków jest nieoceniona! Sami korzystaliśmy(dziadkowie byli pod bokiem). Kino, wypad, spotkanie, randka, impreza, dłuższy wyjazd - zero problemu! Dzieci zaopiekowane i szczęśliwe. A w sercu mam swoją babcię -mądrą, silną, wesołą i rozśpiewaną.
    Z rodziną nie zawsze jest idealnie - życie... Powtarzać będę jednak cały czas - Rodzina to siła!!!
    A jaką babcią jestem? Pewnie nie idealną, ale się staram.
    Pozdrawiam
    Szczęśliwa babunia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga babciu - kimkolwiek jesteś - rozumiem Twoje argumenty! Rodzina to siła, dziadkowie to pomoc (nieoceniona) jak najbardziej. Chciałam w moim artykule jednak podkreślić, że to rodzice na co dzień zmagają się z trudem wychowania. Jest to jazda bez trzymanki (choć pisze się różne poradniki dla rodziców, to i tak jest to największa życiowa improwizacja). To rodzice zmagają się z kolkami dziecka, ząbkowaniem, buntem dwu latka. Przychodzą na wywiadówki, frustrują i denerwują na dziecko. Nie śpią po nocach, jak ma problemy ( i tak do końca życia). Dlaczego jak rodzicom podoba się imię Vivienne nie mogą nazwać tak swojego dziecka? Mnie też się ono nie podoba, ale to nie jest MOJE dziecko. Każdy ma inny gust, a teraz już nie ma zazwyczaj wielodzietnych rodzin, gdzie każdy mógł przelać swoje fantazję imienne na dzieci. ( Jak się miało 18-ścioro dzieci, to można wymyślać ile kreatywność pozwoli.) Imiona dzieci moich koleżanek też często mi się nie podobają, ale czy im mówię o tym? Nie. Bo to jest mój gust - bardzo subiektywny- ponadto nie chciałabym nikomu uczynić przykrości. Co do rad... jeżeli jest przekazana w sposób miły, tolerancyjny i spokojny - można jej wysłuchać, ale można się z nią nie też zgodzić. Na tym polega prawdziwa, dojrzała tolerancja. Gorzej robi się, kiedy ktoś narzuca nam własne zdanie...Szczególnie jeśli chodzi o nasze dziecko. 30 lat temu były zupełnie inne przyjęte normy odnośnie wychowania, pielęgnacji i karmienia dziecka. Czy to było dobre? Wiele badań wykazuje, że nie ( brak przytulania, bardzo skąpe menu u matek, rozszerzanie diety dziecku w wieku 3 - miesięcy, karmienie o wyznaczonych porach, reklamowanie mleka modyfikowanego jako lepszego niż mleko matki). Za pewne za 20 - 30 lat wszystko się zmieni znowu, a mi będzie się wydawało, że świat zwariował! :) Zatem, babcia, prababcia, ciocia, wujek, Pani w przedszkolu - każda z tych osób w jakiś sposób kształtuje dziecko, jednak to rodzice podejmują za niego decyzję.

      Pozdrawiam serdecznie szczęśliwą babunię :) I życzę dużo pociechy z wnucząt! :)

      Usuń

Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger