lipca 02, 2018

Karmienie piersią a koncertowanie



Zdaję sobie sprawę, że temat jaki chcę poruszyć jest bardzo niszowy....ale też wiem, że interesujący.

Jak pogodzić życie muzyka z byciem mamą? 

Wiele kobiet związanych z branżą artystyczną ( tancerki, aktorki, wokalistki ) rezygnuje z karmienia naturalnego swojego dziecka w obawie przed całkowitym przywiązaniem się do dziecka i braku perspektyw na prowadzenie życia zawodowego.

Chociaż nie jestem Beyonce ani Pink, ani nawet nie gram tyle koncertów co Kukulska, postaram się Wam opisać jak łączyłam i łącze  działalność muzyczną z karmieniem piersią.


Pierwszy koncert


Pierwszy koncert po porodzie śpiewałam, gdy mój synek miał miesiąc. Nasz maluch okazał się totalnym cyckoholikiem i jedzenie co 3 godziny w ogóle nie wchodziło w grę. Najlepiej dla niego byłoby żeby był podłączony do mleczka cały dzień i całą noc ( co jest świętym prawem noworodków).

Na pierwszy koncert pojechaliśmy w czwórkę - ja, mój mąż, nasz synek i moja przyjaciółka, a zarazem wspaniała, śpiewająca ciocia :)

Nakarmiłam Jeremiaszka przed koncertem, ale też miałam odciągnięte mleko w buteleczce (jakby co). My z małżem graliśmy koncert, bobo spało w wózku i wchłaniało podświadomie dźwięki. W trakcie koncertu obudził się na mleczko, a potem poszedł dalej spać.

Późniejsze koncerty wyglądały podobnie.

Gdy trzeba gdzieś pojechać


Bywało też tak, że koncert był gdzieś daleko. Do szóstego miesiąca Jeremi nie jadł nic innego prócz mleka mamy, dlatego też brałam go ze sobą na koncerty. Zazwyczaj karmiłam go przed koncertem i po, a w trakcie koncertu siedział ze słuchawkami wygłuszającymi z ciocią i słuchaj uważnie rodziców.




Pierwsza rozłąka


Gdy Jeremi miał 8 miesięcy pojechałam śpiewać na drugi koniec Polski. Nie było mnie prawie dobę, i choć zostawiłam w zamrażarce dużo zapasów odciągniętego mleczka, mój chłopczyk chyba obraził się na mnie i nie chciał w ogóle tego pić ( a dzień wcześniej, gdy byłam w pracy to pił mamine, odciągnięte mleko, więc o smak nie chodziło).

Pierwsza noc bez mamy


Ostatnio przyszło mi śpiewać koncert z ,,trzema obiadami". Nie było mnie całą noc w domu. Chyba wszystkie mamy dzieci karmionych piersią wiedzą, jak trudne jest nocne odstawianie (szczególnie kiedy dziecko nie lubi smoczka i innego smaku mleka niż tego od swojej mamy).  Chłopczyk pił w nocy herbatkę i był lekko zdezorientowany, gdzie jest jego rodzicielka, ale tragedii nie było.


Gdy dziecko skończy rok, mamy karmiące mogą sobie pozwolić już na krótkoterminowe wypady bez dziecka, czemu przyświecać może idea ,, Nie ma mamy - nie ma mleka"

Dzieci są mądre, warto im tłumaczyć dlaczego nie będzie mamy i jednocześnie nie odstawiać na siłę dziecka od piersi.

Mam nadzieję, że nasza przygoda z karmieniem potrwa jeszcze rok.

A poniżej wstawiam zdjęcia znanych i lubianych pań, które także są śpiewającymi mamami :)




Natalia Kukulska podczas nagrywania teledysku karmi piersią swoja córeczkę :)

Pink - znana wokalistka która 
jest wielką propagatorką karmienia piersią. Jak widać na załączonych zdjęciach, karmi i odciąga mleko wszędzie :) 

Shakira - 

,,Karmienie piersią to jedne z najlepszych doświadczeń w moim życiu.Kocham to! Nie potrafię przestać! Będę go karmić tak długo, dopóki nie pójdzie do collegu! Jestem od tego uzależniona!". 

Gwen Steffani


P.S. Wyprzedzając wasze komentarze odnośnie promocji KP i takiego lansowania, uważam, że po prostu jest to potrzebne. Wiele mam chce karmić piersią, jednak chcąc prowadzić aktywne życie zawodowe nie podejmuje się karmić naturalnie swojego dziecka. Tym postem chciałam pokazać, że wszystko się da zrobić, jeśli się czegoś chce! Ale i tak najważniejsza jest miłość, poczucie bezpieczeństwa i ciepło, które dziecko dostaje od rodzica 💜 Niezależnie od sposobu karmienia.

5 komentarzy:

  1. Fajnie że się dzielisz swoimi doświadczeniami. Zauważyłam że dla dziecka najważniejsze w karmieniu piersią jest bliskość mamy, co pokazywał Ci Twój synek. Super że nie rezygnujesz z siebie, kiedyś syn Ci za to podziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaka góralska sukienka na pierwszej fotce ;) Moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że miałaś taką pomoc w postaci taty Jeremiego i przyjaciółki. Ja wracam do pracy kiedy mój syn będzie miał 10 miesięcy i bardzo się martwię o nasze karmienie, trochę Ci zazdroszczę tej możliwości zabierania dziecka do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle się wyraziłam, tata Jeremiaszka był wtedy ze mną na scenie, bo jest pianistą :) Ale tak, jest to pewnego rodzaju przywilej zabierać dziecko ze sobą :)

      Usuń

Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger