września 14, 2017

Macierzyństwo w czasach feminizmu. Czy macierzyństwo potrzebuje promocji?


fot.https://maszup.smugmug.com/




Wiem, że problem nierówności płci trwa. Mądre kobiety przed ponad 100-laty zawalczyły dla nas współczesnych dużo praw-prawo do edukacji, do głosowania, do równości. Jestem im za to ogromnie wdzięczna. Pierwsze sufrażystki sprzeciwiały się surowo aborcji, twierdząc:




,, że prawa matki i dziecka są ze sobą nierozerwalnie związane, a prawo do życia i prawo do głosowania są nieodłączne dla każdej osoby”. 


Do nich należały m.in. Elizabeth Cady Stanton (+1902), Victoria Woodhull (+1927) czy Susan B. Anthony (1906).* W dzisiejszym świecie słowo feminizm jednoznacznie kojarzy nam się z prawem i walką o aborcję. Czy w takim razie kultura feministyczna będzie wspierać również macierzyństwo?




Może jestem szczęśliwym wyjątkiem, ale nikt w czasie mojej edukacji nie próbował mi wmówić, że jestem gorsza od chłopców. Że tylko chłopcy są mądrzejsi, osiągają sukcesy i chodzą do pracy. Wręcz przeciwnie- w klasach, do których chodziłam najwyższe noty w nauce miały dziewczyny. Na konkursach szachowych wygrywały dziewczyny (wbrew temu co mówi Pan Korwin-Mikke). Zawody sportowe, muzyczne, recytatorskie wygrywały dziewczyny! W większości przedmiotów nauczycielkami były kobiety. Moimi artystycznymi guru również były kobiety-czy to panie reżyser, czy panie od wokalu. Nigdy na polu edukacyjnym czy zawodowym nie czułam się gorsza, ani mniejsza od przedstawicieli płci brzydkiej.

W moim życiu szkolnym zabrakło mi bardzo prawdziwych zajęć z wychowania do życia w rodzinie. Chciałabym się dowiedzieć więcej o rolach w związku, macierzyństwie, nabyć wiedzę do prowadzenia domu( chociaż może te wszystkie rzeczy powinnam była wynieść z domu rodzinnego). Za to pamiętam lekcje z gimnazjum, kiedy katechetka puszczała nam absurdalne filmy na vhs z lat 90., na których straszono, że nie można iść samotnie z chłopakiem na spacer do lasu, a jeżeli już tam zmierzamy, to musimy ubrać spodnie (nie spódnice, czy sukienkę!)

Wydaje mi się, że wychowałam się w czasach zrewolucjonizowanych przez kobiety. Zapewne feministki powiedzą, że nadal jest wiele do zrobienia-nierówne płace, seksizm, schemat tradycyjnych ról w małżeństwie czy tak wielka wojna o aborcję.
W XX. wieku feminizm walczył o to, żeby matką nie zostać.  I wydaje mi się, że walczy nadal. Rok temu do aborcji przyznała się pewna świetna polska wokalistka, której twórczość bardzo cenię. Za coming-out dostała nagrodę ,,Superbohaterki”. Dziwi mnie to niesamowicie, że w dzisiejszym świecie kobiety, które decydują się mieć więcej dzieci są traktowane przez społeczeństwo jak totalne ,,looserki" i przegrane tego żywota...

Spotkałam także ostatnio młodą mamę która powiedziała, że kocha być kurą domową. Kocha robić dżemy, chce rodzić dzieci i dbać o męża. Najbliżsi jednak mówią jej, że jest nieambitna i niczego nie osiągnęła....a ja jej wgłębi duszy zazdroszczę pewności tego, co chce robić :)


Czy w czasie kultury hedonizmu, mówieniu o prawach kobiet jest miejsce w polskim feminizmie na promocję macierzyństwa?


Niedawno zostałam mamą. Widzę wielką lukę w systemie, w którym się wychowałam.
Codziennie mam poczucie winy, że się nie rozwijam, że nie ćwiczę, nie piszę piosenek. Przecież jestem praktycznie cały czas w domu, ale ten czas w domu nie mija mi bezproduktywnie…

W czasie kiedy dojrzewałam, nikt nie wpoił mi, że macierzyństwo jest wartościowe. Jest piękne, trudne i szlachetne. Jest ważne, bo gdyby nie było matek-nie byłoby nowego pokolenia, nie byłoby świata. Kobiety poprzez swoją mądrość, uczuciowość i wrażliwość, a także poprzez czas spędzony ze swoimi dziećmi czynią świat lepszym i piękniejszym, wpływają bezpośrednio na osobowość małego człowieka, pasje i jego poglądy. To samo tyczy się ojcostwa. No ale mężczyźni jednak nie noszą dziecka pod sercem 9-miesięcy, nie rodzą i nie mają piersi-przez co w większości przypadków karmienie jest czynnością kobiecą.



Dlaczego w czasie czarnych protestów nie ma przeciwwagi po stronie kobiet? Czy promowanie macierzyństwa jest niemodne?  Czy macierzyństwo jest anty-feminizm? Anty-rozwój? Anty-nowoczesność?


Nikogo do macierzyństwa zmuszać się nie powinno-rzecz jasna. Ale marzy mi się jakiś program promujący bycie mamą… Może darmowe żłobki przy większych uczelniach, program aktywizacji zawodowej młodych mam?

Wczoraj dowiedziałam się o bardzo dziwnej sytuacji…usłyszałam wiadomość, która bardzo mnie zabolała. Mój ulubiony wykładowca powiedział po obronie pracy do mojej koleżanki:
 ,,Tylko, żeby Pani nie wychodziła za mąż. Małżeństwo i rodzina przekreślają drogę kariery….”. 
Kolejnymi słowami, które po zostaniu mamą bardzo mnie uderzyły były słowa mojej koleżanki: 
,,Nawet nie wiesz, jaki mi Cię szkoda…”.
Czy macierzyństwo w czasach wyzwolenia jest tak bardzo zdemonizowane?

Czy matki muszą siedzieć w domach i być nieszczęśliwe ze swojego losu? Cierpieć za wszystkie narody... Jeżeli w naszym społeczeństwie będziemy powtarzać te utarte schematy, będziemy mieć nieszczęśliwe i niespełnione kobiety.

Drugą stroną medalu jest także poczucie (zazwyczaj przez bezdzietne kobiety, mężczyzn, albo osoby, które już nie pamiętają jak to jest mieć małe dziecko), że kobieta powinna się dla dzieci maksymalnie poświęcać. Nie odsyłać do żłobka(bo za małe), nie studiować(po co jej rozwój, jak ma już dziecko), nie chodzić na żadne zajęcia dodatkowe (poprzewracało się tym kobietom w głowach)… Skrajnym poglądem, jaki usłyszałam od pewnego katolickiego terapeuty małżeńskiego i rodzinnego było przeświadczenie, iż kobieta po urodzeniu dziecka powinna być w domu i nie pracować zawodowo…. Przez 8 lat! ( Ten mężczyzna chyba mało wie o kobietach :))

A może macierzyństwa nie trzeba w ogóle promować? Może macierzyństwo jest po prostu modne? Albo samo się broni ?  W czasach +500, rocznego macierzyńskiego ( drugiego najdłuższego w Europie, zaraz po Rosji) i Kosiniakowego po prostu… opłaca się być mamą?

Nie chcę wywołać tym postem gównoburzy, ale merytoryczną dyskusję na poziomie :)

Zapraszam więc do dodawania komentarzy pod postem. 
Po jakiej stronie barykady Ty jesteś?

Pozdrawiam wszystkie kobiety (mamy, nie-mamy, pragnące macierzyństwa i te, która ta myśl przeraża).






lifenews.com

2 komentarze:

  1. Poruszyłaś temat o którym też ostatnio myślałam. Jak odnaleźć się w tak pędzącym zawodowo świecie jako młoda mama? To jest bardzo indywidualna sprawa, każdy to czuję na swój sposób. Mam wrażenie że dzisiejszy feminizm to taka przebieranka kobiet w mężczyzn. Popularyzuje się dobrze płatną prace, długie godziny pracy , kobiety chcą się rozwijać zdobywać wszystko co się da. I to jest ok każdy ma prawo wyboru. Ale należy jeszcze znaleźć czas dla dzieci męża obiad zrobić. Już pojawia się zgrzyt. Wszystkiego pogodzić się nie da. Kobiety zaczynają być spiete zestresowane i nie przebywają na łonie natury najczęściej ..bo nie na to czasu. A do tego dochodzi jeszcze wymagane i medialne pranie mózgu o szczupłej sylwetce jak Chodakowska i make up jak top model. Trzeba super wygladac, ugotować obiad i zarabiać minimum 3 kafle i wtedy jest cel osiagniety.... Czyj cel? Bo chyba nie kobiety... Moim zdaniem to poważny temat do przepracowania dla wszystkich. Moim zdaniem powinno się popularyzować macierzyństwo bo to jest piękna praca i często niedoceniana. Bo przecież taka oczywista... Powinno się popularyzować wsłuchiwanie się w głos swojej intuicji bo w głębi serca wielu z nas pragnie spokojnego zycia a cały ten wyścig szczurów jest sztucznym tworem napędzanym przez nasze ciągle porównujące się umysly. Ciągle czegoś pragniemy.. to jest niekończąca się historia. A gdyby się zatrzymać i zauważyć że jest slonce woda jedzenie i miłość która można razem przeżywać to po co tak uparcie przeć przed siebie niewiadomo dokąd. Ahhhh.. rozpisała się. Mogłabym pisać o kobietach kobiecości bez konca. Tak czy inaczej uważam że społeczeństwo dużo musi jeszcze przepracować i w głębi serca też czuje powołanie by robić dżemy i opiekować się ogniskiem domowym niż zdobywać świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Dziękuję Ci Dario za ten komentarz :) Trzeba się nauczyć, jak żyć bez spiny :)

      Usuń

Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger