maja 23, 2018

Jestem chory - daj mi pieniądze - czyli o naciąganiu na chorego




Każdy z nas rodzi się z ogromną empatią do ludzi, którą życie później weryfikuje. Chcemy pomagać, ale ze świadomością, że nasza darowizna nie idzie nawet w 90 % na pomoc danej osobie, odechciewa się nam być dobrym.

Kilka lat temu, kiedy moje szkolne koleżanki pracowały w pewnej organizacji walczącej o prawa człowieka dowiedziałam się o piramidzie finansowej w takich instytucjach. Moje koleżanki sprzedawały pocztówki mające zasilać fundację 
( tak zresztą mówiły przechodniom ). 

Kartka kosztowała ok. 6 zł

Z każdej sprzedanej kartki dziewczyny miały 3 zł.

,,Szef " załogi od każdej kartki miał ok. 2 zł.

,,Boss bossów " miał złotówkę. 


Łatwo przeliczyć, że żadne pieniądze nie dotarły na szczytny cel.


A dlaczego ten wpis?

Byłam dzisiaj przesłuchiwana na policji w charakterze świadka. Chodziło o sprawę z 2015 roku, kiedy na Facebooku pojawiła się zrzutka na Pawła Kałasza, który pilnie potrzebuje pieniędzy na leczenie onkologiczne. Oczywiście oprócz choroby w opisie był tekst opowiadający o  jego wszystkich nieszczęść życiowych. No serce się kraja i lituje.

Opis na wydarzeniu był o wiele dłuższy, a jeżeli chcecie poczytać więcej to wejdźcie w wydarzenie tutaj


Jego sytuacja była przedstawiona jako niesamowicie trudna. Przez to, że wiele moich znajomych publikowało ją na swoich tablicach na fb akcja wydawała mi się wiarygodna.


Po trzech latach ja, mój mąż i znajomi dostajemy wezwania na policję w sprawie zeznawania w wyżej wymienionej sprawie.

Dlatego chcąc Was ostrzec przed oszustami ( a lepiej uczyć się na cudzych niż na własnych błędach ) pamiętajcie o bezpieczeństwie i weryfikacji takowych zbiórek.


1. Sprawdź czy zbiórka jest sprawdzona

( Nie wpłacał pieniędzy na no - name'owe fundacje typu ,, Różowy jednorożec ". )  

W Polsce jest kilka dobrze działających fundacji, które naprawdę przeznaczają pieniądze na leczenie m.in. Siepomaga, Rycerze i Księżniczki,  Fundacja Anny Dymnej ,, Mimo wszystko " .

2.  Nie ma organizacji - nie ma zbiórki. 


Wiem, że zabrzmi to dość brutalnie, ale czytając moją opowieść już doszedłeś pewnie do wniosku, że nie zawsze można ufać znajomym i ich wiarygodności - szczególnie facebookowym. 
Każdy może napisać tkliwą historię, każdy może podać jakiś numer konta i czekać aż przelewy zasilą jego sumę. 


3. Udostępnianie zdjęcia dzieci nie zbawi świata.


Ileż osób się na to nabrało! Widzisz zdjęcie obłożnie chorego dziecka z dopiskiem 
,, Przez Twoje udostępnienie, dziecko dostanie na leczenie 10 złotych". 

Nie zastanawialiście się, kto miałby niby wypłacić od każdego zdjęcia te 10 zł?

4. Uważaj - zbiórki na ulicy!

Zazwyczaj oszuści stoją w ustronnych miejscach z puszkami i plakietkami. Puszki i plakietki można sobie wyrobić od ręki. Nikt nie weryfikuje ich działań, nikt ich nie księguje. 
Pamiętajcie, poważne fundacje nie wychodzą na ulicę! 


5. Naciąganie na ,,samotną matkę".


Parę lat temu zostałam naciągnięta na ,, samotną matkę". Kobieta stała przed sklepem spożywczym i prosiła, żeby jej kupić jedzenie. Twierdziła, że jest samotną matką dwójki dzieci, w tym jedno dziecko musi rehabilitować. Nie ma na czynsz i na jedzenie.

 I co się robi słysząc o takiej sytuacji?  Empatyczny człowiek pomaga - a że Pani jeszcze prosiła o jedzenie, a nie pieniądze - tym bardziej chciało mi się pomóc.

Później okazało się, że Pani żyje w komunie alkoholików, narkomanów i ludzi głęboko uzależnionych, ale też głęboko żerujących na głupim społeczeństwie. Takie wypady robili raz w miesiącu, raz na dwa tygodnie. Każdy z ich komuny miał wyznaczony teren i wyznaczony tekst - jedna zbierała jedzenie, drugi pieniądze ( metodą na ,, urodziny". ), a trzeci papierosy i alkohol. Po takim ,, wypadzie " na miasto mogli pić i jeść przez miesiąc.


Równie często można też naciągnąć przechodniów metodą ,, Na mleko " i wyłudzać od ludzi pieniądze na mleko modyfikowane ( które wiadomo, że tanie nie jest). 



Tyle z moich doświadczeń. A czy wy padliście kiedyś ofiarą takich oszustw?

 Jeżeli tak, to napiszcie koniecznie o nich w komentarzu!




Z życzeniami nie wpadania w sidła oszustów :)

Gosza - Singing Mummy 



7 komentarzy:

  1. Czasami mam wątpliwości co do fundacji, jakiejś zbiórki, zawsze jestem dość nieufna bo już wiele oszustów jest na rynku. Trzeba sprawdzać i pilnować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego ja najczesciej nie wplacam na takie akcje a bezposrednio do osob potrzebujacych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie przed tym przestrzegam - ja niby też wpłaciłam ,, bezpośrednio " dla tej osoby, co później okazało się bujda. Może i pieniądze dostał, ale okazało się, że nie był chory... :(

      Usuń
  3. Dlatego ja od dawna wpłacam gotówkę albo na Ośrodki w których pracowałam lub pomagałam w wolontariacie np. Hospicjum Małego Księcia albo Dobrego Samarytanina, oczywiście wpłacam równiez gotówkę na osoby chore ale to zazwyczaj są rodziny znajomych którym chce pomóc. Kiedyś duży procent z kazdej wypłaty trafiał na UNICEF, PETA i przypadkowe osoby ale po latach wiem ile razy ktoś naciagał to, że mam dobre serducho więc teraz jestem ostrozniejsza.

    Świetny wpis, dobrze, że mówisz o tym głosno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jest z Unicefem? Jakoś im nie ufam do końca...

      Usuń
  4. Ohhh, ja kompletnie nie wspieram takich akcji. Daję na WOŚP - reszcie nie ufam, czasem się zdarzy, ale w głowie mam tylko te wszystkie przekręty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, WOŚP! Jest jeszcze trochę dobrze stojących fundacji, ale lepiej własnie wybierać te najsłynniejsze. Warto też wspomnieć, że WOŚP nie jest w stanie pod swoje skrzydła wziąć chorych indywidualnie proszących o pomoc - dlatego też istnieją inne fundację.

      Usuń

Copyright © 2014 singing mummy! , Blogger